Słowa kluczowe Publikacje wg słów kluczowych "stan wojenny"

stan wojenny

napisane przez -
557

13 grudnia 1981 roku dzieci zapamiętały jako dzień bez teleranka. Dla dorosłych data ta oznacza przekroczenie pewnej granicy, złamanie zasad społecznego funkcjonowania, którego konsekwencje w prostej drodze doprowadziły m.in. do późniejszej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki.

stan_wojenny

13 grudnia pozbawił ludzi pracy tych namiastek wolności, jakie udało się wywalczyć podczas Porozumień Sierpniowych. Spenienie robotniczych postulatów oznaczało zgodę na reformy, a co za tym idzie stopniowe poluźnianie więzów, co w konsekwencji mogło doprowadzić do utraty przewodniej roli partii. Na to nie można było sobie pozwolić. Zwłaszcza w obliczu braterskiego sojuszu z ZSRR.

Godzina milicyjna, blokada połączeń telefonicznych, aresztowania, represje, pozbawianie pracy tych, którzy odważyli się na głos sprzeciwu sprawiły, że wszystko, co udało się nam wywalczyć, poszło w zapomnienie. Rozpoczął się stan wojenny, którego konsekwencje daleko wykraczały poza sferę gospodarczo-ekonomiczną. Największe spustoszenie dokonało się w mentalności ludzkiej. Zaszczepiono w niej przekonanie, że sprzeciw nie ma sensu, a najlepsza postawa to mierny, bierny, ale wierny.

Im więcej lat dzieli nas od feralnej niedzieli 1981 roku, tym bardziej to, co się wtedy wydarzyło, rozmieniane jest na drobne. W dorosłość weszło pokoleni ludzi, którzy urodzili się już w wolnej Polsce. Dla nich wolność, zwłaszcza możliwość porozumiewania się bez granic w świecie www, jest czymś zupełnie naturalnym, danym im, nie zaś dobrem, które należało sobie wywalczyć i pieczołowicie pielęgnować. Dla tych młodych ludzi lata komunizmu oznaczają tylko jakieś hipotetyczne puste półki sklepowe i kartki, o których słyszą na lekcjach historii (bo w domach rodzinnych jakoś rzadziej). Zupełnie nieczytelny jest dla nich zarówno dowcip z tamtych lat, jak i piosenki Kaczmarskiego. To jest znakomity moment, by w umysłach ludzi zaszczepić przekonanie, że to, co nastąpiło po 13. grudnia, to mniejsze zło, coś, na co trzeba było się zgodzić, by uniknąć zła większego, czyli interwencji sowieckiej. Generał Jaruzelski kreowany jest na postać tragiczną, której trudna decyzja pozwoliła ocalić naród przed ostatecznym zniewoleniem. W rozmaitych sondażach społecznych już ponad 50% dorosłych Polaków uważa, że wprowadzenie stanu wojennego było słuszne, że nie można było inaczej! To prawdziwy chichot zza grobu partyjnej nomenklatury.

Tymczasem w świetle dokumentów, o których coraz głośniej, generał Wojciech Jaruzelski zamiast osłaniać kraj własną piersią przed wkroczeniem Armii Czerwonej, sam o to wkroczenie zabiegał. Nie możemy pozwolić, by prawdziwy obraz tamtych lat rozwiał się w naszej pamięci niczym potajemnie palone akta SB. Nie pozwólmy na rozwadnianie historii do konsystencji piątej wody po kisielu. Nie umniejszajmy ofiary złożonej przez księdza Popiełuszkę i innych, których opór tak wiele kosztował. Pamiętajmy.